Blog o zdrowiu jest częścią portalu poradnikmedyczny.pl blogi | zdrowie
Malina....nasz skarb
Nasza walka z przeciwnościami losu...
2005-10-24 11:43  początek...
Jestem młodą mamą, wpełni pogodzoną z własnym losem. Nasza pierwsza córka ma już 3 lata. Udało mi się nie przerwać studiów dziennych na UAM'ie, choć kosztowało mnie to wiele wysiłku i wyrzeczeń.Planowałam kontynuację tego co mnie interesuje na studiach podyplomowych- widziałam siebie jako "Terapeutę dziecięcego, własny gabinet....nowe doświadczenia,zadowolenie z pracy". Jednak wszystko zmieniło się rok temu gdy dowiedziałam się, że jestem w ciaży. Kolejne dziecko?....To był dla nas szok.Przecież miałam się realizować zawodowo, w końcu dziecko pójdzie do przedszkola, będę miała trochę czasu dla siebie, normalne wakacje, wieczory spędzane w kanajpach, nocne wypady ze znajomymi.
A jednak nie...znowu duży brzuch, znowu samotne wieczory w domu, bo przecież mój facet może "czasem" wyskoczyć na piwko, lub mecz do kolegów....nie ważne ,że "czasem" jest całkiem "często". Nic nowego,sami wiecie jak to jest z młodymi rodzicami.
Po wielu godzinach rozmów zdecydowaliśmy się,że urodzę to dziecko, choć nasza sytuacja materialna nie ułatwiała nam tego.
Myślałam sobie:
"Przecież drugie dziecko wychowuje się łatwiej, szybciej i zawsze będzie weselej w domu."....9 miesięcy minęło tak szybko,że nie zdążyłam się przygotować psychicznie na nową sytuację.Zajmowałam się pracą mgr, domem i córką.O dziwo w ciąży czułam się doskonale i poród przebiegł szybko i sprawnie.
W piątkowy wieczór sierpnia pojawiła się na świecie Malina....imię szukaliśmy dla niej długo...aż w końcu ku zdziwieniu wielu osób postanowiliśmy,że będą obie niezapomnianymi siostrami: Jagoda i Malina.
Malina dostała 10 w skali abgar,była mniejsza od naszej starszej córki ale nic nie wskazywało na problemy.
Uradowani przekazywaliśmy wszystkim radosną nowinę.
nastepnego dnia pediatra poinformowała mnie,że z Maliną wszystko dobrze tylko:" Ma krótką szyję". No cóż pomyślałam, nie każdy może mieć "łabędźią".pośmialiśmy się wszyscy i miałam w poniedziałek wracać do domu z dzieckiem.
Jednak następnego dnia już wieści nie były takie dobre:lekarze stwierdzili "niedodmę" u małęj i postanowili,że zostanę 2 tygodnie z dzieckiem w szpitalu. Nie była to miła perspektywa, no ale przecież to wszystko dla dobra dziecka. Czas ten był nieustającym ssaniem w brzuchu z nerwów, codziennie inne informacje dotyczące dziecka, raz lepiej ,raz gorzej.
W końcu wróciliśmy do domu.....Malina była wyleczona, mieliśmy tylko kontrolować jej serce, bo słyszalne były szmery na sercu.
Po powrocie do domu przeczytałam wszystko na temat szmerów u noworodków.Po kontroli u kardiologa uspokoilismy się, o nie było mowy o żadnej wadzie serca.
Wtedy już miałam dość ciągłych pytań i odpowiedzi "jak się czuje Malinka?" i ciągłych wizyt u lekarzy.Okulisty, neurologa..itd.Jednak wszyscy lekarze uspokajali nas i nie stwierdzali żadnych znaczących zmian.
Malina ma dziś ponad 2 miesiące...Znajoma zaproponowała wizytę u swojej ciotki, pediatry która ma prywatny gabinet.Zgodziłam się.
Po wizycie wróciłam pełna pytań i obaw....Marcin (mój facet) zaczął szukać w necie...."płetwistość szyi, nisko osadzone uszy, przepuklina,wysoki poziom Ca..itd"- okazało się,że są to objawy Zespołu Tarnera i Zespołu Williamsa.
Nie sposób opisać co myślałam i czułam, gdy zobaczyłam zdjęcia dzieci z tym zespołem..."Co, nasze cudowne dziecko ma być , takie?"
Były łzy i niedowierzania....mnóstwo telefonów i masa informacji krążących mi po głowie z genetyki. Zdążyłąm się wiele nauczyć w ciągu paru godzin.To aż dziwne jak człowiek szybko chłonie wiedzę, często bardzo skąplikowaną, gdy problem medyczny, czy choroba dotyczy nas samych.
Mamy ustalony termin badań genetycznych na grudzień, dopiero! Czy mam przez te dwa miesiące dostać wrzodów żołątka z nerwów...nic nie poradzę trzeba czekać. Najgorsze jest to, że patrzymy na Malinę inaczej. Zamiast cieszysć się z jej każdego uśmiechu, cały czas, choć staram się z tym walczyć-szukam u niej objawów....a czy oczy są naprawdę takie duże, a czy szyja krótka....a czy płacze innym głosem?
Nie mogę spać, jeść...to nawet dobrze, bo szybko wracam do swoich normalnych rozmiarów, chudnę dosłownie w oczach, niedługo wcisnę się w ulubione jeansy.
Jesteśmy młodzi, nie samodzielni w pełni...pomagają nam rodzice, mieliśmy mnóstwo planów i tych szalonych i tych przyziemnych na dalsze życie. Jeszcze niedawno skakaliśmy na parkietach poznańskich clubów.....a teraz czuję się dużo, dużo poważniej. Sytuacja dała nam obuchem w łeb....i co dalej?....jak sobie z tym poradzimy?
Wiemy,że jeśli nawet badania genetyczne będą negatywne, to zawsze będą problemy zdrowotne z Maliną. Zawsze będzie dzieckiem otoczoną specjalną troską.
Sprawą jest o tyle ciężka, że nasi znajomi są jeszcze myślami o weekendowych eskapadach....a my patrzymy w oczy naszego dziecka i pytamy...kim jesteś?
Poleć stronę » Wpisz adres email osoby której polecasz stronę:
© 2005-2012 Activeweb Medical Solutions.
Blog o zdrowiu jest częścią portalu www.poradnikmedyczny.pl | zdrowie | kardiologia | ginekologia.