Blog o zdrowiu jest częścią portalu poradnikmedyczny.pl blogi | zdrowie
Tarapaty nastolaty.
Nie wiem, jaki jest życia sens, nie wiem, co przyniesie dalsza wędrówka...

Brnę jednak w zaparte. Na złość wszystkim popaprańcom.
2006-08-27 15:05  ?!
I już po...
Ciężko było...
Ostatnią piosenkę zaśpiewaliśmy ze ściśniętymi gardłami...
POmieszałyśmy teksty, Baranku Boży zaspiewaliśmy dwa zamiast trzech razy...
Bywa.
Proboszcz zachował się jak ostatni dupek {i nie mówię tego w przypływie złości}. Fałszywa ciota...

Pojechał Ksiądz... A na miescu okazało się, że nawet łóżka nie ma. Na podłodze spał. A raczej usiłował spać... O 2 w nocy pisał do ludzi ze scholi SMSy, że chciałby, żeby to był tylko zły sen...

My też byśmy chcieli...
Proboszcz na pożegnaniu powiedział, że obie schole {mała i duża} to dzieci ks. Mirosława. My to wiemy i jesteśmy z tego dumni...
A nowy wikary-powiedział, że nie będzie prowadził scholi...


Boże... Dlaczego?!
Jesteśmy tylko pionkami na szachownicy życia. A grający nie zastanawiają się nad naszymi uczuciami zbijając nas raz po raz z planszy...
2006-08-25 18:52  Oni odchodzą..
Pisałam... Już wszystko napisałam i skasowało mi się..
Nie chce mi sie pisać drugi raz tego samego, więc po krótce:

Dochodzę do wniosku, że osoby, które w jakiś sposób trzymają mnie tutaj, po jakimś czasie odchodzą.
Nie ma tak, zeby ktoś był cały czas... Jedni odchodza, drudzy przychodzą... Jakie to niesprawiedliwe...
W tym roku tracę najlepszych przyjaciół... Nie to, że nasza więź sie rozpada, ale los tak chce, że nas rozdziela... Gimnazjum się skończyło, kontakt z wychowawczynią się trochę zatarł, w lipcu mój przyjaciel wyjechał do Anglii na stałe, w sierpniu moja dobra koleżanka wyjechała z rodzicami do Norwegii na stałe, jutro wyjeżdża nasz ksiądz, pod koniec wrzesnia Dorota i Aga wyjeżdżają na studia... ;(
A do tego ostatnio pokłóciłam się z moja już była przyjaciółką... A skreśliłam ja nie dlatego, ze się pokłóciłyśmy, ale dlatego, że nie miała mi odwagi powedzieć tego prosto w oczy, ale przez GG...
I na dodatek wytknęła mi sprawy, które powiedziałam jej w zaufaniu... Prawdziwi przyjaciele tak nie postępują!...
2006-08-22 10:11  Zew natury...
No tak...
My tu gadu-gadu a grzyby rosną ;]


Chociaż nie ma ich za wiele, ale są...
Grzybiarzonwi-amatorowi radochę sprawia już samo chodzenie po lesie we wczesnych godzinach porannych. A ja .. Dzisiaj nazbierałam 25 prawdziwków i kilka kozaków nO i tych czerwonych... takich fajnych, ale nie wiem, jak się one nazywają ;]
Pomijając fakt, że minęłam ładnego kozaka, bo myślałam, że to muchomor i to, że wpadłam do koszyka z grzybami to było fajnie... Tylko pobudka bardzo wcześnie.

A wczoraj byłam ze znajomymi na spacerze. A u nas gdzie mozna iść na spacer? Do parku nie, bo nie ma co robić, w lesie są bandy skate'ów nastawionych bardzo agresywnie do przypadkowych przechodniów. Poszliśmy nad morze.
A tam?
Szare deszczowe chmury na niebie a pomiędzy nimi... Czerwone zachodzące słońce. Nie dawało ono żadnego blasku, po prostu było. Statki i żaglówki na morzu i ten wiatr. Był zimny, ale nie mrożący. Było chlodno, ale nie było zimno...

Fajnie, że są jeszcze takie miejsca na ziemi, gdzie można poobserwować naturę i oderwać się choć na chwilę od tego świata.

Pozdrówki....

{A tak na marginesie... To, że rodzina jest najważniejsza to tylko taki stereotyp.}.
2006-08-19 22:19  Kolejny mój dzień.
Tak, tak ;]

Ostatnio wiele łez się polało i w najbliższym czasie zapewne jeszcze wiele się poleje.
Ale cóż... Jak ktoś mi kiedyś bloga skomentował "Cóż, to tylko życie. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo", tak ja sie z tym zgadzam.
Bo pomimo,że np. rodzina mi się rozpada, to mam przyjaciół, na których mogę polegać.
Nikt nie mówił, że będzie kolorowo. Ale nikt też nie powiedział, że tak nie może być.
A przecież nie muszę czekać aż ktoś weźmie pędzel i zacznie dawać barwy. Sama biorę kredki i biorę się za ubarwianie ;]
Tylko... Kredka mi się skruszyła.
Rysik zielonej kredki się złamał. Kredki zielonej->kredki nadziei..

Złamała się nadzieja... MOże znajdzie się temperówka... Tylko musi być solidna, bo ta kredka naprawdę paskudnie się popsuła...
2006-08-17 19:46  Już na stałe.
Podłączyli mi już komputer, więc piszę.

Hmmm... Tak, Sylwia, marzyć to ja potrafię... Moje marzenia mnie doprowadziły do tego, że o mały włos nie wpakowałam się dzisiaj pod samochód, bo się 'zamarzylam' w przyszłości...
Marzyłam, że może będzie lepiej... MOże się ułoży.. Nie ułozyło się. Już nie mam złudzeń...

Ale jest pozytyw taki:
chcę iść do szkoły... Mam taką motywację, taką chęć do nauki... Poszłabym już do szkoły, nie miałabym tyle czasu na rozmyslanie i na kłótnie, zaszylabym się w kącie wśród ksiązek i by mi było dobrze... Makabra... No cóż.... Musze jeszcze troszkę poczekać, bo...
Jak na razie tylko mam kompa podłączonego... Jutro meble przywiozą. I w sobotę do pracy, popoludniu ślub... Chociaz nie wiem, czy mam się po co pokazywać scholi na oczy...
Zobaczymy jak to będzie...

Pozdrawiam ;*
2006-08-13 16:32  Jestem...
Chociaz nie na długo. Korzystam z tego, że jestem u koleżanki, to daje znak życia... Którego o mały włos bym sie pozbyła.

Swoją drogą podziwiam mojego tatusia... Nie wiem, jak to możliwe, że mu jeszcze serce nie stanęło z tych nerwów...
"NIe tak! No co ty robisz?! Krzywo stoisz, nie ten talerz mi dałaś!"
Na rozrywkę nie narzekam...
Przez przypadek w jakejś książce się natknęłam na cytat:
'U młodych ludzi samobójstwo jest wołaniem o pomoc, u starszych już tylko o śmierć.'
Cóż to za drastyczna prawda...
Tylko dlaczego tak niewielu dorosłych dostrzega to wołanie?!?!
I co? Kogo obchodzą moje pociete ręce? Kogo to obchodzi, że każdy dzień, każde wstanie z łóżka to dla mnie wielki wysiłek?
Nie chcę tak zyć... Ale nei potrafię inaczej...
Nie ma kto mi podać ręki, żeby mnie z tego bagna wyciągnąć... To wszystko zabrnęło zbyt daleko... Sama nie dam już rady...;(
2006-08-08 16:25  Życie na kartonach.
Ja się dziwię, że jeszcze mi kompa nie spakowali... Zawsze w pierwszej kolejności ładowało się sprzęt a potem resztę rzeczy.
Wczoraj poprałam wszystkie ciuchy, żeby potem nie bawić się w pranie, jak będziemy robić remont.
Dzisiaj robiłam porządki w papierach... Przeglądałam dokumenty moje i znalazłam moje świadectwa szkolne z podstawówki... Matko... Wszystkie z czerwonym paskiem ;)
Książki juz poukładane, żeby łatwo było je poprzenosić...
Jeszcze tylko szkło i figurki porcelanowe przygotować do przenosin ;]


A tak jeszcze wracając do tematu wyjazdu-> już dzisiaj wydałam 50 zł. Kupiłam sobie firmowe pióro do pisania ;]
A co? Tyle lat sie doprosić rodziców nie mogłam, więc sama o siebie zadbałam. PIszę dużo to i zainwestować warto... ;]

Pozdrawiam wszystkich ;*
Pogody Ducha i słonecznej pozostałej części wakacji ;*
2006-08-07 11:30  Porządki.
Czy Wy też tak macie, że jak Wam coś nie wyjdzie to macie powera do pracy?
Mi się takie coś włącza... jak się zawiodę na kimś, albo coś mi naprawdę nie wychodzi..
Wtedy mówię sobie: ale przeciez nie jesteś od niego/niej zalezna i możesz dalej żyć. Weź się w garść dziewczyno, to jeszcze trochę pożyjesz...

Miałam sytuację w roku szkolnym... Przełom lutego i marca br. Nawet to chyba tu opisywałam. Byłam już na dnie, już nie widziałam ratunku, ale uczyłam się lepiej niż w 'normalnym' nastroju.
Teraz tak samo. Dowiedziałam się, że nie mogę jechać do Gdańska, więc doszłam do wniosku, ze nie zmarnuję tego czasu na użalanie się, tylko daję sobie tydzień na gruntowne porządki w pokoju. Pościeram kurze, umyję podłogę, wszystko równiutko poukładam na półkach, wyrzucę to, co zbyteczne, zrobię porządek w szafie z ciuchami, wszystko wypiorę.
Zrobię przegląd ciuchów nieużywanych i to, co jest w dobrym stanie wrzucę do kontenera PCK..
Poukładam stare zeszyty z gimnazjum w kolejności chronologicznej, bo notatki bardzo mi się przydadzą w liceum...

Takie właśnie plany mam na najbliższy tydzień.
Dzisiaj planuję zrobić porządek z ciuchami ;]
Reszta przyjdzie sama po kolei :D :)
2006-08-06 22:24  Zburzone nadzieje...
Nie.
Ja już się nie użalam nad sobą.
Koniec.
Łap chwilę... Carpe diem...

Po co ja sie przejmuję?!
Po co się staram robić wszystko dobrze, wypełniać wszystkie obowiązki?
No po co?
I tak nic z tego nie mam.
Odkładałam pieniądze na wyjazd. POwiedzieli, że jak sobie uskładam 200 zł, to mnie puszczą do Gdańska... A dzisiaj się dowiaduję, że się rozmyślili.

Super.
Nawet wakacji nie mam ;/
zakuwam cały rok, żeby chociaż w wakacje mieć luz a tu co?
Gdybym wiedziała, że tak zrobią to bym wszystko inaczej rozegrała.
Inaczej bym sobie czas rozplanowała.
A tak?
Oszczędzałam każdy grosz, żeby uzbierać te cholerne dwie stówy, poszlam do pracy, co zarobilam to odkładałam, a teraz co?
Wakacje się kończą a ja jak zwykle cale dwa miechy w domu.

Dziękuję mamusiu i tatusiu i gratuluję umiejętności robienia ze mnie Łosia. Brawo.
2006-08-05 23:48  Dziękuję ! ;*
Chciałam Wam bardzo podziękować za komentarze...
Za komentarz Wichurki i za komentarz Pchlizny.
Fakt, że dłuuuuuugaśne.. ;)
Ale bardzo pomocne...
Dziękuję, bo jak się czyta 'takie rzeczy' to jakoś tak... na sercu lżej...
Z resztą wszystkim dziękuję za komenty, bo...

Naprawdę pomagacie mi samą swoją obecnością...
Dziękuję ;*
2006-08-04 20:44  Marzenia
POtrafię marzyć!
MOże tO niezbyt wielkie Odkrycie, ale zawsze jakieś ;]

OstatniO częstO łapię się na tym, że wyobrażam sObie jak tO będzie za te kilka lat, czy będę miała męża, dzieci... Gdzie będę mieszkać, cO będę rObić...

Marzy mi się trzypOkOjOwe mieszkanie w blOku {O dOmku nie Ośmielam się myśleć}, w jakimś mieście, takim jak KOłObrzeg, i kOchany mąż...
TylkO... czy tO nie są marzenia na wyrOst?
AlbO czy ja czegOś nie spieprzę?

BO przez relacje z mOim Ojcem mOgę mieć utrudniOną umiejętnOść angażOwania się w związki z mężczyznami. Nawet teraz łapię się na tym, że każdegO faceta traktuję z rezerwą, jak pOtencjalnegO wrOga. I wiem, że tO mi nie ułatwi życia, ale mOże...
JakOś się ułOży ;)

A wracając dO marzeń... ;]
Chciałabym mieć dwójkę dzieci, chłOpca i dziewczynkę, ale 'rOk pO rOku', żeby nie byłO wielkiej różnicy wieku. I wychOwać je tak, aby miały ze sObą dObry kOntakt, i aby żadne mi nie zarzuciłO, że bardziej kOcham tO drugie.

I jeszcze chciałabym pracOwać jakO psychOlOg szkOlny w gimnazjum. Chciałabym pOmagać młOdym ludziOm, którzy mają pOdobne prOblemy jak ja...


Nie wiem, na ile tO wszystkO ma sens, i na ile mi się spełni... Ale wiem, że nie ma nic za darmO, i jeśli chcę cOś Osiągnąć tO muszę sama na tO zapracOwać. A póki cO mam jeszcze na tO siłę, energię i jakiś plan do zrealizOwania...
2006-08-02 23:20  Jestem podła... I samotna
Poprzedni wpis...
Przegięłam, ale byłam tak wściekła... Pisałam to przez łzy.
Ale teraz?
Udaję, że jest ok. Robię co mi każą, oby się tylko nie czepiali...
Uważają, że jest ok...
Ale ja..

Może i jestem histeryczką.
Może i jestem małolatą.
Może i ciężko przechodzę okres dojrzewania.
Może i mam burzę hormonów.

Ale do jasnej cholery to nie jest powód, żeby mnie traktować jak 'tą gorszą'.

Jest mi cholernie smutno jak tak siedzę i myślę, że moje życie mogłoby wyglądać inaczej...
I czuję się samotna. Naprawdę. Nie musi mi nikt wierzyć, bo to trudno jest sobie wyobrazić.
Nie mam z kim pogadać na serio... Wszyscy mają swoje sprawy, z resztą nikt by nie chciał być niańką niezrównoważonej nastolatki. Nie mam racji?

Tym bardziej, że potrzebuję kogoś mądrzejszego niż moje koleżanki, które mówią, że jak się starzy czepiają to mam wyjść z domu i jebnąć drzwiamy.
Sory, ale to nie jest rozwiązanie...
Poleć stronę » Wpisz adres email osoby której polecasz stronę:
© 2005-2012 Activeweb Medical Solutions.
Blog o zdrowiu jest częścią portalu www.poradnikmedyczny.pl | zdrowie | kardiologia | ginekologia.