
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

Nie wiem, jaki jest życia sens, nie wiem, co przyniesie dalsza wędrówka... Brnę jednak w zaparte. Na złość wszystkim popaprańcom. | 2007-02-26 21:48 ________________ ////\__/\_/\_/\______/\_____________________________________ Tak by dla mnie było lepiej. Bo już nie mam sił... komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-25 20:13 Miastko. Było świetnie. Poza małymi szczegółami, ale to nie ważne! Fajnie tak spotkać się w starym składzie. Nie będę opisywać wszystkiego... Powiem tylko, że kiedy śpiewałam czułam się jak ryba w wodzie ;) Jak za starych dobrych czasów. Poza tym... Było trochę śmiechu. Oczywiście bez zamulania się nie obeszło, ale i tak nie było najgorzej :) Jestem zmęczona, bo jak jechaliśmy w tamta stronę, to był moment, że chciałam z samochodu wysiąść... Już nawet aviomarin nie pomaga (innych lokomocyjnych leków nie mogę). W drodze powrotnej spałam, ale pilnowałam tablic przy drodze i sprawdzałam, ile jeszcze km do domu. Idę spać. Próbowałam się przeziębić, żeby do szkoły nie iść. I mi się częściowo udało. Bo mam temperaturę 37 z kawałkiem i jakieś ropnie mi wyskoczyły na całym ciele :/ Podejrzewam, od czego to może być, ale pewności nie mam. Jak pójdę do lekarza, to będę wiedzieć. Ale do niego raczej droga daleka ;) komentarze: 0 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-24 22:13 Co ja robię tu... Czasem się zastanawiam, jak by to było... Jak by było, gdyby moje dzieciństwo wglądało inaczej, gdybym mieszkała gdzie indziej, gdybym miała inaczej na imię... Jestem ciekawa, jak bym teraz się zachowywała, gdyby mój tata nie pił... Czy też bym była w takim stanie, w jakim jestem teraz? Czy doszło by do tego, że się cięłam? A gdyby doszło do przeprowadzki? W latach 90tych jeszcze był przepis, że jeśli się miało dwoje dzieci, można się było ubiegać o większe mieszkanie. A gdyby siostra mojego taty nie przekabaciła dziadków? Wtedy nie mieszkałabym w Kołobrzegu tylko w wiosce pod Warszawą. Czy byłabym taka, jaka jestem teraz? A jeśli miałabym na imię Paulina czy Justyna, to bym się zachowywała, jak te Pauliny czy Justyny, które znam? Czy będąc Pauliną byłabym fałszywa? Czy jako Justyna postrzegana bym była jako nieuk? A co by było, gdybym nie zachorowała 2,5 roku temu? Zapewne nie weszłabym na poradnikmedyczny.pl i nie szukałabym informacji o porażeniu. Czy to wszystko to zbieg okoliczności, że jest, jak jest, czy zostało to już gdzieś zapisane? Mam pewną teorię na ten temat. Napisałam pewne opowiadanie, chciałam je umieścić tu, ale się powstrzymałam. Wkleję je tu w dzień moich urodzin. Będzie bardziej adekwatne :) Pozdrawiam :) komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-21 20:12 Szpital. Dwa dni w szpitalu. Nie wiadomo, co mi jest, ale wypuścili mnie na przepustkę, bo już tak im dawałam do wiwatu, że dali mi spokój. W piątek po wypis. Po badaniach i 35-godzinnej obserwacji zostało stwierdzone, że moja wątroba zrobiła sobie odtrucie w związku ze zmianą trybu życia. Mam zażywać 3x dziennie Hepatil Vit i ma być wszystko w porządku. Idę spać, bo jeszcze się źle czuję. Pa :* komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-18 14:13 Bo konsekwencja to podstawa. A mi jej brak momentami. Podejmuję decyzję, przysięgam sobie, że jej nie zmienię. Mówię sobie 'tak musi być' 'to dla twojego dobra' a potem wychodzi to, co wychodzi. Jak pojawiają się schody to często chowam głowę w piasek. Tam, gdzie powinnam walczyć o swoje, jestem cicha, spokojna, poddaję się. A tam, gdzie można pewne sprawy załatwić 'w ludzki sposób' to zaczynam wariować.... Odstawiam awantury, 'rzucam' się do ludzi... No co to w ogóle jest?? Oj, Natka, Natka... Cymbałku... Weź się za siebie, bo masz fuxa w życiu... Tylko tego nie doceniasz. Pa ;) komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-16 17:50 Słoneczko ;] Hmmm... Co ja mam napisać? Że stare powiedzenie 'po każdej burzy wychodzi słońce' sprawdziło się!! Może nie jest idealnie, ale.. Czy kiedykolwiek było??! Zawsze jest to ALE, jednak nie zawsze jest ono takie ważne, żeby się tym tak bardzo przejmować. W tym tygodniu załapałam dwie piąteczki. Jedną z WOKu, jedną z fizyki. Fakt, że wpadła też 3 z chemii i 2 z matmy, ale to da się przeżyć (z matmy będę miała korki). Fakt, że zupełnie nie rozumiem mojej polonistki, która zgrywa twardą sztukę i jest taaaaka groźna, a jak przychodzi co do czego to da się z nią pogadać i idzie na ustępstwa jak normalny nauczyciel (no wiem, ona też jest człowiekiem). Idę lekcje poodrabiać i się pouczyć... Boże, jak chyba dojrzewam ;) Uczę się w piątek po to, żeby mieć sobotę wolną ;) Pozdrawiam!! komentarze: 2 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-14 22:14 I po co mi to? Witam. No cóż mogę napisać? Dzisiaj Walentynki - dostałam jedną od ... Nie Wiem Kogo. Drugi rok pod rząd dostałam Walentynkę od Nie Wiadomo Kogo. Bywa. Dostałam dzisiaj też 2 z matmy. To jest takie niesprawiedliwe! Jak olewałam sobie naukę to miałam 3, a ja się teraz staram i porządnie uczę to zbieram 1 i 2! W piątek idę łatwić korki z matmy, bo na I sem. miałam warunkowo 3. Dzisiaj 'życiowo' przeanalizowałam plan lekcji i moje możliwości, i wyszło, że na koniec roku mogę mieć średnią 4,11, czyli to jest 0,6 więcej niż na I sem. Ale co będzie to się okaże. Nie snuję długoterminowych planów, bo z nich zwykle nic nie wychodzi. Na razie myślę, skąd skołować ponad 7 stów. A najlepiej 1400 zł... Ale na to już na pewno nie mam możliwości ;/ 3mta się :) komentarze: 1 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-12 18:35 No i ?! I wszystko się porąbało.;/ No nie mogę normalnie.! Stronka int., na której robiłam moje drzewka genealogiczne zrobiła się płatna. ;/ Trzeba zapłacić 27 zł, bo bezpłatne utrzymywanie drzewa jest do 50 osób maksymalnie! A ja mam w jednym 63 w drugim 54. Tylko dwa drzewa mogę bez problemu nadal edytować. Poza tym z polaka dostałam 1 za spr., 'bo nie trafiłam w klucz'. Kij, w piątek poprawię. Włączył mi się pierwiastek aspołeczny i buntowniczy. Słuchawki w uszach, książka w ręce i mnie nie ma. Można do mnie mówić jak grochem o ścianę. Muzyka na full o 6:45 rano? Oczywiście. Dobrze, że sąsiadów pod sobą nie mam, bo bym miała nad sobą policję. Ale... Przejdzie. To tylko kwestia czasu. {we wtorek idę do rodzinnej po leki uspokajające}. Pozdrawiam. komentarze: 4 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-09 00:16 Dorośli. Ja zawsze się starałam sprawy dorosłych dopasować do mojego obiektywu. I w zasadzie udawało się. Ale po jednej rozmowie z pewną osobą ze starszego pokolenia cały czas się zastanawiam... Dlaczego dorośli są... Nawet nie wiem, jak to ubrać w słowa. No rozumiem - wiele przeszli, wiele widzieli... Ale dlaczego za wszelką cenę chcą wykazać tą wyższość nad nami - dziećmi?! Na każdym kroku jest: rób to, nie rób tamtego, źle to robisz, wiem lepiej, jestem starsza, co ty wiesz o życiu? Oni nadal myślą, że my, dorastająca młodzież, jesteśmy 5-latkami chcącymi za rączkę iść do piaskownicy. Mam 17 lat, o TYCH sprawach na 'przyrodzie' uczyłam się w 4 kl. podstawówki, a moja mama kilka dni temu próbowała zacząć mnie uświadamiać, skąd się dzieci biorą...;/ W wieku 15 lat dowiedziałam się, że mój ojciec ma... JĄ. Mama ostatnio mi o tym powiedziała... Ja jej odparłam, że wiedziałam to dwa miesiące przed tym, zanim ona się dowiedziała. Miałam 12 lat, kiedy ojciec przestał pić. Wiedziałam, że jeździ na mitingi AA. Oczywiście, ojciec nigdy nie miał problemów z piciem, a głupiego cukierka z alkoholem zjeść nie może, bo będzie negatywna reakcja z lekami na serce. Od zawsze wychowywana w kłamstwie... Zawsze było 'nie mów tatusiowi, bo będzie zły'... I tak do dziś zostało. Nie potrafię normalnie rozmawiać, boję się przyznać do błędu, bo myślę, że każdy będzie się darł jak mój tata. Nie potrafię patrzeć ludziom w oczy, bo zawsze mama patrzyła ponad moją głową. Wieczne awantury przyniosły mi to, że jak tylko poczuję się zagrożona, zaczynam krzyczeć - bo mama krzyczała na tatę, jak był niedobry. Wiem, że pewnie znowu mi się oberwie za wtrącanie się w sprawy dorosłych, że oni to inaczej widzą... Ale JA widzę to tak. Świat dorosłych widziany oczami 17-latki. Nie upraszczam, nie usprawiedliwiam się, nie zwalam winy na rodziców. Piszę to, co czuję. I tyle. Pozdrawiam i Przepraszam. komentarze: 18 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-07 19:39 Udało się!! U kardiologa - ok. Fakt, że dostałam ochrzan za to, ile ważę, ale... Ważne, że z sercem wszystko ok, żadnych przerostów, lewa komora też nie jest powiększona, a to ważne. Nadciśnienia też nie mam raczej, bo te skoki są na tle nerwowym. Muszę tylko jeszcze raz robić wszystkie wyniki krwi i moczu. Ale to już inna bajka ;D A komp... Bez mojej wiedzy pojechał do infa dzisiaj rano... A ja dokumentów nie zgrałam! Ale... Ten inf był bardzo zorientowany w moim kompie, aż mnie to zastanowiło... Zgrał moje dokumenty, wrzaucił nowy system i wrzucił wszystko z powrotem! To się nazywa mieć szczęście! Dziękuję za komentarze i za wsparcie... Bo wiem, że było xD Pozdrawiam! komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » 2007-02-05 22:50 Do napisania!! Miałam napisać dopiero po wizycie u kardiologa, ale trochę się wszystko pokomplikowało. W środę jadę do Koszalina, nie wiem, kiedy wrócę, czy w środę, czy mnie zatrzymają w szpitalu. Do tego mam problemy z wątrobą.;/ To chyba kara Boska za to, że przez miesiąc się w kościele nie pokazałam...;/ I jeszcze nabroiłam z komputerem - namieszałam w systemie i mam małe problemy z użytkowaniem. W czwartek jedzie do informatyka, będzie format zrobiony. Pozdrawiam Was gorąco, 3majcie się i... Pomyślcie czasem o mnie... Dajcie mi telepatycznie Wasze wsparcie, bo teraz jest mi naprawdę potrzebne... Pa :* komentarze: 3 Czytaj i dodaj nowy » |