Blog o zdrowiu jest częścią portalu poradnikmedyczny.pl blogi | zdrowie
Na sygnale...
Na codzień spotykam się z ludzkim cierpieniem, śmiercią, ale to pozwala mi być lepszym człowiekiem.
Dział powstał by uchylić rąbek mojej pracy, pracy w Zespole Wyjazdowym Karetki Pogotowia.
Ile razy mijasz pędzącą karetke? Przyzwyczajenie się do jej dźwięku sprawia, że stałeś się obojętny...Pamiętaj, że wtedy gaśnie czyjś płomień, moim zadaniem jest go podtrzymywać, mimo że mam dopiero te 22 lata.
2005-12-25 17:23  Wigilijny dyżur
Dzień przed tym dyżurem rozmawiałem na GG z nowo poznaną osobą. Weszliśmy na temat pogotowia, na temat sytuacji jakie tam spotykam. Powiedziałem tej osobie, że już mnie nic gorszego spotkać nie może. Myliłem się, bardzo się myliłem. o 8,21 dostaliśmy pilne wezwanie. Nieprzytomne 14 miesięczne dziecko. Z początku myślałem, że to zwykłe zadławiene. Jak przyjechaliśmy dziecko już nie żyło, nie mieliśmy co do tego złudzeń. Leżało tak kilka godzin. Na całym ciele miało pełno plam zapadowych. Mimo to podjęliśmy akcje reanimacyjną. Reanimowaliśmy w karetce i w szpitalu. Nie udało się nic zrobić, nic. Jeszcze nigdy na dyżurze nie leciało mi tak dużo łez, wszyscy płakali... Taki mały aniołeczek, iskiereczka... I to jeszcze w taki dzień.
Psst iskierka zgasła.
2005-12-22 09:54  Podziękowanie za szybką interwencje
Czas przedświąteczny, to okres w którym natężenie ruchu jest ogromne, wszędzie pełno ludzi, o nieszczęście bardzo łatwo. Wracając z wyjazdu dostaliśmy pilne wezwanie o nieprzytomnym 25 latku. Spieszyliśmy się bardzo, kierowca pokazał całe swoje zdolności by przedostać się przez ten tłum samochodów, droga ślizga pada śnieg, narażamy własne życie by jak najszybciej być na miejscu wezwania. Dojeżdżamy... Pijany jak wór... Rodzina zaczyna się z nami kłocić że nie pił i nie jest pijany, ze stracił przytomność. Rzucili się na nas, doktórka dostała w twarz od młodego człowieka. Zamykamy drzwi i szybko z pacjnetem uciekamy, który zaczął się robić równie agresywny. Hamstwo na tym świecie panuje, żeby tak witać załogę karetki, która pędzi na sygnale by pomóc!!! Dobra, może i nerwy, ale żeby zaraz bić?
"On nie jest pijany"- słowa rodziny. Był, miał 1,8 promila. W nagrodę został przekazany policji i zawieziony na izbę wytrzeźwień. Niech zapłaci, drugi raz tego nie zrobią...
Co za świat, ludzie zamykają się w swoich domach a drugi człowiek staje się wrogiem...
2005-12-18 15:56  Serce, które kocha
Nie chciałem pisać o tym zdarzeniu. Jednak napiszę. Kolejna młoda dziewczna odbiera sobie życie. Robi to, bo chłopak, którego kochała zostawił ją. Od tygodnia nie odzywała sie do nikogo, była zamyślona. Teraz wiadomo nad czym tak myślała - jak to zrobić. Dlaczego nikt nie był jej w stanie pomóc, dlaczego nikt nie zauważał co się z nią dzieje. Dlaczego jej nikt nie pomógł!!!!!!!
My jako załoga "R" nie mogliśmy nic zrobić, nic! Już nie żyła od kilku godzin. Przez resztę dyżuru nikt się do siebie nie odzywał, panowała cisza, ku jej pamięci. Miała niespełna 16 lat
2005-12-18 15:52  Widok
A tak widzi osoba z depresją, która kocha, bardzo kocha, jak ta druga osoba odchodzi.
2005-12-18 12:54  Nadzieja
Czasami świat jest na prawdę podły, nic się nie udaje a Ty czujesz się mały i stracony.Ale pamiętaj, że zawsze gdzieś wysoko w przestworzach, świeci specjalnie dla Ciebie bardzo mała gwiazdeczka, która szepcze cichutko :
Wszystko będzie dobrze.
2005-12-18 09:41  Ten, który niszczy
Zwykły wyjazd do zachorowania. Dzieci, jedno roczek drugie 3 latka. Warunki mieszkaniowe fatalne, mieszkanie, które kiedyś było garażem, zimna kuchnia, małe pomieszczenie gdzie wszyscy mieszkali, jeden piecyk gazowy, duszno, nie ma czym oddychać i płacz tych dwóch małych aniołków. Sypiąca się podłoga, łózeczko złamane, chleb i masło na meblach i ... latający ptak! W głowie się nie mieści. Tak mi żal tych pociech. Kiedyś byli bogaci, cała rodzina tonęła w luksusach, do czasu kiedy pojawił się on - alkohol. Zabiera on chleb, ciepło i kilka ludzkich uczuć. Zabiera nadzieję, zabiera dzieciom uśmiech, który przekształca się w małe świecące łezki.Niewinne łezki
2005-12-16 17:59  Pierwsza wigilia w pracy
Odkąd tylko pamiętam każdy wigilijny wieczór spędzałem z rodziną. Tym razem będzie inaczej. Pierwszy raz wigilijnej kolacji nie zjem w domu. Mam dyżur. Dziwnie się czuję, bo to dla mnie coś nowego. Mam nadzieję uda mi się to jakoś przetrwać bez smutku. Jestem jeszcze bardzo młody, wiele świąt jeszcze przede mną. Koledzy pocieszają że w Pogotowiu Wigilia też jest przyjemna. Wezmę gitarę, pośpiewamy kolędy a inni niech świętują z myślą, że ktoś czuwa.
2005-12-16 17:50  Sytuacje z minionego roku
Zmieniłem adres bloga na ten na którym jesteście. Ze starego bloga skopiuje notki. Zachęcam do czytania.

Jedni się podnoszą, inni dają za wygraną, ale każdy z nas poczuł kiedyś dotyk skrzydeł tragedii"P.C

Kilka starszych opisów zdarzeń, które gdzieś tam kiedyś sobie napisałem. Jak tylko czas mi pozwoli będę aktualizował tego bloga, dodawał nowe zdarzenia. Pytanie, po co? Po to byście się chodź chwilke zastanowili nad nimi. Chciałbym abyście obalili twierdzenie, że w naszym kraju panuje znieczulica. Nie obalicie go jednak, bo tak niestety jest!

***
Postanowiła "postraszyć" rodziców, mała pół roczna dziewczynka. Tak głośno, płaczem i krzykiem, postanowiła protestować aż z tej histerii zaczęła się dusić. Bezradni rodzice wzywają pomocy, nie była potrzebna, po dojechaniu na miejsce mała Martynka przywitała nas uśmiechem a mamusia z tatusiem siedzieli na kamieniach, które wręcz spadły im z serca. Martynko nie rób tego więcej, nie można mieć wszystkiego co się chce, rodzice Cię kochają.

***
Starsza pani, przywieźliśmy jej męża w ciężkim stanie, mówi do mnie: "A jeszcze wczoraj śmialiśmy się razem, on nie może umrzeć jest dla mnie całym światem". Tak, żyje się z kimś tyle tyle lat i nagle może go zabraknąć. To dla takich ludzi musi być bardzo ciężkie. Tak bardzo chciałbym im wszystkim pomóc. Jeśli chcesz komuś coś powiedzieć, powiedz to dziś, dla niektórych nie ma następnego dnia. Dlaczego dopiero jak tracimy bliską osobę, uświadamiamy sobie, jaka ona dla nas jest ważna?

***
Ma 18 lat, młoda dziewczyna, której zawalił się świat, gdy odszedł on. Zostawił ją bo ... nie wiadomo dlaczego. A ona tak go kochała, nie można było jej bardziej pomóc niż zapodać środki uspakajające. Jeszcze się podniesie wiem to. Skąd ja znam podobną historię? Wolę nie grzebać w pamięci. Rozumiem ją bardzo dobrze. Kiedyś i nad jej niebem pojawi się znów słońce.

***
"Lokomotywa,duża ogromna, pot z niej spływa". Wszedł na tory by zapomnieć o problemach, poszedł na pociąg do innego świata. Oczywiście zabrał go ze sobą, wszystkich zabiera, wystarczy tylko wyjść mu na przeciw. To jedyny taki pociąg do którego możemy "wsiąść" bez biletu.
I znikła za lasem lokomotywa, zabrała duszę, niech odpoczywa.

***
Człowiek żyje sobie, myśli o starości jaka to ona straszna jest, każdy chce być szczęśliwy, chce założyć rodzinę, stworzyć wyjątkowy dom. I tak żyje sobie, planuje, a tu nagle przychodzi dzień gdy pada na ziemie i odchodzi na zawsze. Czasami nie da się nic zrobić, chociaż bardzo się chce i walczy, czasami 10 minut to za dużo, nie zawsze zdążymy. 36 lat na ziemi, reszta w Niebie.

***
Czasami na ludzi problemy spadają nagle, bardzo nagle i zupełnie niespodziewanie... Ona, taka malutka, przywieźliśmy ją dzisiaj, ma 5 latek. Nie wiadomo co z nią będzie, ale najprawdopodobniej nie wstanie już na swoje delikatne nóżki. Bawiła się jak codzień, nagle upadła. Najprawdopodobniej na skutek guzka w jej małej główce. Taka mała, zapłakana, przerażona, nie wie co się naokoło dzieje. Panie daj siłę jej rodzinie...

***
KOCHANI RODZICE

Wiecie co? Moge jezdzić wszędzie, mogę znieść widok zmaskarowanych zwłok, części ciała oderwane od całości, ale nienawidze widoku cierpiących dzieci. Rodzice, jeśli tak można ich nazwać, zrobili sobie libacje alkoholową, nie pierwszy raz, ale tym razem przesadzili. Pięcioro dzieci musieliśmy po zbadaniu zawieść do Pogotowia Opiekuńczego. Mała 8 letnia dziewczynka opiekowałą się 10-miesięczym braciszkiem, przewijała go, karmiła. Mamusia z tatusiem nie byli w stanie podjąć się takiego obowiązku. Gdybyście widzieli oczy tych maluchów gdy kupiliśmy im grześki i kubusie. Świeciły i promieniały radością. A Ty masz czasem problem czy wybrać batona z czekoladą czy bez. Szkoda, że nie wiem co się z nimi teraz dzieje, to minus tej pracy. Przekazujesz pacjenta i nic dalej nie wiesz. Może to i lepiej... Liczę i wierzę w to, że znajdą się ludzie, którzy ich pokochają. Usiąść w kącik i cichutko zapłakać

***
"Wybacz Boże Drogi że czasem narzekam chodź mam zdrowe nogi"

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest gdy nie można wstać, pójść choćbny do łazienki? Być uzależnionym od drugiej osoby? Tak mnie dziś natchnęło żeby o tym napisać. Poznałem dziś na dyżurze miłą dziewczynę która przykuta jest do łóżka, ale leży z nadzieją i pewnością że na nogi za kilka tygodni wstanie. Podziwiam ją za to, że potrafi się mimo wszystko uśmiechać, żartować. Jest dość daleko od domu. Ja mam słabą psychikę i nie wiem co by ze mną było gdybym znalazł się w takiej sytuacji, na pewno byłoby mi bardzo smutno i źle. Dobrze że się uśmiecha i jest pozytywnie nastawiona, to 50% procesu leczniczego. Teraz tylko czekać i być silnym, cierpliwym.
"Za nogi co poniosą mnie w życiu do końca, za oczy które pozwalają widzieć wschód i zachód słonca, za uszy przez które słysze uwielbienia tony, przyjm Boże dzięki i bądź pochwalony"

***
"My prosimy weź nas do sie, otwórz bramy swe, czy nie widzisz jak cierpimy, jak na źle?"

Ostatnio mam "szczęście" do samobójców. Dzisiejszej nocy były to dwie osoby. Jedną trzeba było zawieźć do Złotowa. Każdy ma swoje jakieś problemy. Ona nie miała z czego żyć, chory na raka mąż wymaga stałej opieki i stałych wizyt u lekarza w Poznaniu, ale skąd wziąść pieniądze, żeby go tam dowieźć? Dzieci się jakby wyrzekły rodziców, własnych rodziców, którzy są w potrzebie.
Kobieta nie wytrzymała psychicznie, bo czy może być coś gorszego niż świadomość, że nie ma się co do garnka włożyć? Nie mają żadnej renty, tylko małą zapomogę z gminy. Zobaczcie jakie nasze państwo jest chore. Na więźnia wydaje się misięcznie 1,200 zł a na uczciwych potrzebujących ludzi 126,45 zł. Swoją drogą ciekawe jak oni to obliczają, skąd się wzieło te 0,45? Chyba coś tu jest nie tak! Tylko kraść, zabijać, gwałcić - w zamian 3 posiłki dziennie, ciepły kąt, telewizor i raz w miesiącu sex.

***
"Pssyt Iskierka zgasła"

Z popielnika na Wojtusia
Iskiereczke mruga
Chodź opowiem Ci bajeczkę
Bajka będzie długo

Była sobie Baba Jaga,
Miała chatkę z masła,
A w tej chatce same dziwy,
Cyt, ISKIERKA ZGASŁA

Najgorsze jest to, że małe iskiereczki gasną, bez szans na wzniecenie ognia...

***
Nawet jeżdżąc na Transportach można zaznać szoku. Zwykły codzienny transport na rezonans, pacjentka niecodzienna bo 16letnia. Wykonanie badania, powrót do szpitala, przychodzi wynik.... guz mózgu. Nogi się pode mną ugieły zrobiło się ciemno przed oczami... Czy ten świat ku...a oszalał??

***
Cud

"samochod zduszony przez dwa tiry" po raz pierwszy jechalem na wezwanie ze strachem w oczach, mimo że wygladało to bardzo groźnie, tir na dachu cinquchento nienajadajce sie do uzytku, to nic sie nikomu powazniejszego nie stalo, dojda do siebie. To byl wielki cud, wrecz nieprawdopodobne... czasami nad niektrorymi ludzmi czuwaja wspaniałe Anioły...

***

Tu juz Anioł nie pomógł, On 47 lat, wjechał pod pędzący pociąg. Znak STOP i czerwone światło nie są od tak na złość, ale cóż, stało się, pozostał tylko smutek wsród rodziny, znajomych. To były ułamki sekund, jednak wystrczyły by czyjeś życie zgasło...

***
Położył się na torach...Jest ciemno, nadjeżdża pociąg... gwałtownny hamulec... Życie zgasło i to w 2 godziny przed Wszystkimi Świętymi... Kolejna osoba, pamięć po niej zamienia się w kilkadziesiąt płonących zniczy, które będą się tak długo palić jak długo pamięć o nim trwać będzie

***
Kłopot

Stowrzyli babci swietne warunki, ładne mieszkanie, nowoczesny sprzęt, pieniądze na lekarstwa są, na wszystko jest, tylko czegoś jej brak. Czego? Raczej kogoś. Jest tam zupełnie sama, gubi się w tym luksusie. Zchorowana smutna starsza pani. Dlaczego la wielu ludzi własna matka na starość staje się jakoby przeszkodą? Własna matka...

***
Siedzi na ławce przed pogotowiem, uśmiecha się, rozmawia z kimś. Czeka na męża u którego teraz jest pogotowie. Powiedziałem że pewnie go zaraz przywiozą na oddział. Chwilkę później dostałem informację przez radio że nie żyje. Spoglądałem na nią jeszcze kilka razy, uśmiechała się z nadzieją że zaraz wróci. Dobrze, że to nie ja muszę informować rodzinę o śmierci bliskiej osoby...
Poleć stronę » Wpisz adres email osoby której polecasz stronę:
© 2005-2012 Activeweb Medical Solutions.
Blog o zdrowiu jest częścią portalu www.poradnikmedyczny.pl | zdrowie | kardiologia | ginekologia.