Blog o zdrowiu jest częścią portalu poradnikmedyczny.pl blogi | zdrowie
Moje nudne, smutne życie
Czy jest coś takiego, jak szczęście? Co nam daje siłę życiową? Czy można żyć z samym promyczkiem nadziei? Czy życie bez problemów byłoby normalne? Takie i inne pytania postawię w moim blogu. Chcę również poruszyć temat chorób...
2005-12-30 10:57  Ciąg dalszy...
Ostatio po ,,Mazidle'', zaczęłam wypluwać duże ilości flegmy- właściwie muszę mieć przy sobie zapas chusteczek higienicznych bo inaczej nie dam rady...Byłam z tym u lekarza rodzinnego, który skierował mnie do laryngologa, okazało się ż ta wydzielina zgromadziła się na calych górnych drogach oddechowych. A w styczniu wracam do szkoły po miesięcznej przerwie...ok.10 sprawdzianów- i tak mało. Ostatnio było z 30, kiedy to zwichnęłam nogę i miałam kłopoty z więzadłami. Wiem jedno- że to na 50% nie jest związane z alergią, ale zawsze jest te drugie 50...Ogólnie mam nadżerkę błon śluzowych, ciekawe co dalej wykryje laryngolog...Heh, ostatnio dowiedziałam się, że wychowawczyni zauważyła, że mnie nie ma podczas Wigilii klasowej, czyli dopiero po trzech tygodniach...to dziwne, siedzę w drugiej ławce, a raczej nie jestem na tyle drobna, aby mnie nie nikt nie zauważył...tak apropo wagi, po tych lekach rzeczywiście nieźle mi przybyło. Nie dość, że zanim chorowałam, miałam lekką nadwagę, teraz, powoli dochodzę do otyłości...Boję się, aby do niczego nie wyniknło, przy moim sercu (znacznie powiększona tętnica serca), eh...jeszcze by tego brakowało.... Rany, ile ja tych wielokropek stawiam, to jest chyba kolejna choroba ;) Bez żartów: zaczęłam więcej jeść czekolay, właściwie to nie mogę bez niej żyć, wszędzie właściwie utyłam. Najgorsze jest to, iż z powodu tej nogi też nie mogę mieć zbyt wielkiej nadwagi a tu proszę- zbliżam się do otyłości. Napiszę tylko ile ważę, przecież i tak nikt mnie nie zna: przy 171cm mam ok 83kg...czyli muszę schudnąć minimum 10 kg, aby powrócić do norm dla serca i mojej rzepki...Jednak nie mogę przejść do radykalnej diety, bo leki nie będą działać...to jest obłęd, takie koło, z którego ciężko się wydostać...Wiem przecież, że każdy lekarz mi karze się odchudzać...łatwo mówić...Może nie wyglądam na tyle, ale tak niestety jest- i muszę cośz tym zrobić, albo będę chorować. Nie jem więcej, niż byłam zdrowa, tylko mniej sięruszam. Jednak wątpię, aby stan po zapaleniu oskrzeli potem z.tchawicy a teraz tych błon śluzowych mi pozwoliło na aktywny wysiłek. NA razie chodzę na spacery i ograniczyłam słodycze i inne, ale wiem, że to nic nie pomoże...co najwyżej znowu więcej będę ważyć.
2005-12-28 18:21  Nieustający kaszel...
Postanowiłam napisać kolejną notkę, która będzie dotyczyć mojego kaszlu: mam go od miesiąca, jest uporczyy (jak na mnie to za bardzo). Następnie dowiedziałam się, że mam zapalenie okrzeli, z czym związało się moje kiepskie samopoczucie, częste gorączki, bóle klatki piersiowej i przepony...Wszystko to trwało 3 tygodnie, w których nie mogłam spokojnie spać, zjeść, rozmawiać chociażby z moimi kotami (zdarza mnie się to niestety baaardzo często, bo one jedyne mnie rozumią). Przez to musiałam brać tabletki na sen, dzięki którym mogłam pospać 4-5 godzin. Potem zlecono mi zastrzyki i jeszcze taką specjalną igłę (nie pamiętam nazwy), która przez pewien czas jest wbita do żyły.
Czyli podsumowując: męczył mnie nieustanny kaszel....
Potem zaczęło być coraz lepiej, mogłam (prawie) spokojnie coś zjeść, były na prawdę widoczne postępy...
Z czasem, kiedy myślałam, że jest lepiej- pogorszyło się. I to trwa właśnie do dziś...
Kaszel jest za dnia, rano i wieczorem nie kaszlę, nie mam gorączki, nie jest aż tak często, ale jednak jest. Lekarz mi zlecił płukankę do gardła, ponieważ uważa, iż mam zapalenie tchawicy, nie mam jeść ostrych reczy, ale to niewiele pomaga (moim zdaniem). Mam iść do niego w piątek, czyli za...dwa dni (!). Czy to może być alergia na moje koty ?? Sam kaszel?? Sprawdzałam wszędzie, ale i tak nie uzyskałam konkretnej informacji....
2005-12-26 18:50  Początek
Witam wszystkich! Chcę tutaj założyć bloga i się rozpisywać o moich problemach :|. Mam na imię Paulina,14 lat i mieszkam w niewielkiej miejscowości. Mam podejrzenie alergii, co musiałoby wiązać się z utratą moich pięknych, najukochańszych kotów perskich :( Jestem z tego powodu nieszczęśliwa, właśnie szukam programu dla alegików, którzy żyją wraz ze swoimi pupilami, co robią? Czy środki na to są drogie? Jeśli wiesz, przypadkowy czytelniku, to proszę- odpowiedz na to pytanie!
Kłótnie rodziców, moje zapalenie oskrzeli, jeszcze ta alergia...jestem w dołku...Ponadto: nie było mnie w szkole miesiąc i powinnam teraz ostro zakuwać, a że mnie się nie chce to po prostu...nie robię ich :/ I co z tego, ż muszę robić referat na 2 stycznia, co z tego, że mam 30 sprawdzianów jak nie mogę się na czymkolwiek skupić, tylko na wyszukiwaniu w sobie chorób! (?) Bark jakiejkolwiek nadziei byłoby czymś strasznym.

''Życie bez nadziei nie miałoby sensu''- motto na dzień dzisiejszy (a może i miesiąc).

Kiedy sobie przypomnę ostatnie dni, w których miałam ataki kaszlu...NIE! Ja jestem tak związana emocjonalnie z moimi kotkami, że wolałabym umrzeć, niż je oddać i żyć w pustce! Hm...wielu ludzi się na to zdecydowało, nie wiem, jak by to było ze mną. Przecież w końcu to były piękne 2 lata...teraz jest coraz gorzej. Kiedy wszyscy będą cieszyć się Nowym Rokiem, ja pewnie będę siedzieć i nadrabiać fizykę albo znowu pogrążać się w samotności z powodu jakiegoś paskudstwa w postaci kaszlu, kataru i innych, co nie dotyczą do zmagań z ludźmi w moim wieku. Żeby nie popadać w sentyment, to szybko napiszę, co mi dolega: urazy po zwichnięciu mojej nogi, leczę cały czas zapalenie oskrzeli, gronkowiec złocisty siedzący w moim gardle, który nie pozwala mi się cieszyć życiem, uraz stawu skokowego w prawej nodze i problemy ze wzrokiem oraz (jak wspomniałam) podejrzenie alergii. Oczywiście ja uważam, iż to nie jest zbyt dużo: znam wielu innych ludzi, którzy są o wiele bardziej chorzy ode mnie.

No tak...rozpisałam się na temat historii choroby :/ jednak to ma być blog o zdrowiu :> (?)

I troszkę o normalnym życiu: piszę blog, ponieważ nie mam się komu zwierzyć, wygadać...Moim ,,Przyjaciele'' nie są niestety bezinteresowni...Nie mogę na nich liczyć wtedy, kiedy potrzebujęwsparcia (no..może jdena osoba jes ok, ale i tak musiałam się zrewanżować moimi porażkami i ośmieszeniem przed acłą klasą :/) Czyli tak nawiasem mówiąc: chodzące nieszczęście.
Poleć stronę » Wpisz adres email osoby której polecasz stronę:
© 2005-2012 Activeweb Medical Solutions.
Blog o zdrowiu jest częścią portalu www.poradnikmedyczny.pl | zdrowie | kardiologia | ginekologia.