
zdrowie
dla lekarzy:
dla lekarzy:
kardiologia
ginekologia
chirurgia
onkologia
radiologia
genetyka
choroby zakaźne
konferencje

Zawsze chciałam mieć córkę,piękną,szczęśliwą,zdrową...Bóg mi ją dał ale zapomniał jej dać zdrowie.Dał mi i kolejną córkę,zobaczymy czy tutaj się sprawdzi... blog moich córeczek- http://www.naszecoreczki.aledzieci.pl | 2009-01-27 17:42 po prawie 2 latach... Wcale nie zapomniałam,że mam blog...taki mój cichy słuchacz moich myśli,czasem ktoś nawet przeczyta,nawet skomentuje,choć obcy-rozumie-dziękuję. Nie ma tego dużo w stecz,zawsze można przeczytać dla zapoznania się... ja dokładnie pamiętam,co pisałam,co czułam i o co Boga prosiłam. Przede wszystkim o zdrowie dla chorej córki i o zdrowie dla drugiej córki,żeby tylko nie chorowała... ale pamiętam też jak pisałam,jak Bóg wystawia nas wiecznie na próbę i daje co róż to nowe trudności do pokonania... nic się nie zmieniło... Po raz kolejny świat zaczą się walić ,gdy moja młodsza córeczka mając nieco ponad 2 lata dostała ataku...a tak błagałam... koszmar się powtórzył...Ten sam strach,bezradność,żal jeszcze większy,podwójny! I te same przeżycia,lekarze,szpital,badania,stres nasz i dzieci.Moje pierwsze przymusowe rozstanie z Zuzią,musiała wyjechać do moich rodziców gdy ja z Gabi leżałam w szpitalu.Czas trudny dla nas i dla niej,dla wszystkich.Wyniki? nieprawidłowe...epi... Leczenia nie podjęto,dopiero po kolejnym ataku jeśli będzie,u Zuzi było tak samo.Więc znowu proszenie Boga...niech się tylko nie powtórzy... do dziś jest cisza,i niech tak zostanie. Pamiętam jak pisałam o przedszkolu dla Zuzi,że ją wyślę do 4 latków.Tak zrobiłam,przyjęli ją i nie było problemu,że jest chora...ale ciągle chorowała i tak od września do listopada była w przedszkolu tylko 3 tygodnie,resztę przeleżała w łóżku na antybiotyku z bardzo silną anginą.Pomogło stawianie baniek,którego musiałam się sama nauczyć,może bardziej odważyć,bo do nauki to za wiele nie ma,gdyż pielęgniarki nie miały czasu lub też bały się takiemu małemu dziecku stawiać.Jak nabrałam wprawy,tak stawiam do dziś i polecam gdzie mogę. Przedszkole przerwaliśmy w listopadzie gdyż nasze życie uległo diametralnej zmianie...wyjechaliśmy z kraju.Mąż we wrześniu 07r my w listopadzie.Postanowiliśmy zacząć od nowa,w pogoni za normalnością... Pierwszy rok prawie cały obył się bez chorób chura!Nie było lekko,bo początki zawsze są ciężkie,zwłaszcza w obcym kraju z dala od rodziny,przyjaciół,od wszystkich bliskich.Brak wsparcia ,masę problemów egzystencjalnych,momenty zwątpienia,chęć ucieczki,brak pieniędzy...wszystko w ciągu 5 moze 6 miesięcy,wszystko na raz...och jak chciało się uciekać.Ale nie było do czego,nie było sensu.Przetrwaliśmy trudny okres,przyszły lepsze czasy.Wszelkie świadczenia,dobra wypłata,brak chorób,zielono do okoła...wróciło pozytywne myślenie. Zuzia poszła do przedszkola w maju zeszłego roku żeby mieć kontakt z językiem,krótki czas ale zawsze coś.Teraz od września chodzi już do szkoły,klasa pierwsza.Uczy się dopiero rozumieć,słuchać,conieco mówić...powoli ale do przodu.Nie boi się,jest bystra,choć albo trochę leniwa albo po prostu mało zainteresowana "wkówaniem"angielskiego hehe ,jeszcze się w życiu nauczy. Problemy z chorowaniem jednak zaczęły się wraz z pójściem do szkoły,wiem,że tak jest u większości dzieci.Ciągle zmagamy się z grypami,anginami ostatnio płonicą...niestety opieka lekarska jest tu o wiele gorsza niż w polsce.Oj marudziłam czasami na lekarzy w kraju,teraz wiem,że może być gorzej.Tęsknię,brakuje mi moich lekarzy,którzy tak jak tylko potrafili,opiekowali się moimi dziećmi,wykazując nie małe zainteresowanie.Tu możemy o tym tylko pomarzyć.Ale dzięki Bogu udało się wszystko pozałatwiać w związku z niepełnosprawnością Zuzi.W polsce już miała taki status po przejściu komisji lekarskiej,tu też ma.Należy się jej choćby za to co musi przechodzić. Niestety zmiana kraju spowodowała i zmianę leków gdyż tu nie ma takich jakie brała w pl.Ta zmiana odbiła się na jej zdrowiu.Po półtora roku bez ataku nagle owy wystąpił...moze to też trochę wina okoliczności,byliśmy na basenie,była zmęczona,pełna wrarzeń,głodna...Jakby nie było,odliczanie zaczęło się od nowa.Bo dopiero po 2 latach bez ataku można podjąć powolne zchodzenie z leków w nadzieji,że jest się zdrowym.Nadzieja prysła... Mały uszczerbek,conieco wyszlo jej z głowy,cyfra 8 i 9.Banał? niestety nie,nie dla nas.Uczy się od nowa ale zawsze pomija te cyfry...I pytam ciągle nie wiem kogo,a co jak kiedyś zapomni więcej?Tyle się uczy,stara a tu w ciągu minuty zapomina i juz nie tak łatwo spowrotem przyswaja.To nie banał. Codzienność się nie zmieniła,poza swobodniejszym myśleniem o jutrze...czyli "na chleb" juz nie brakuje,leki są za darmo,badań nie robią,nie mają w zwyczaju,trochę dziwne. Z mężem wciąż się kochamy i szanujemy jak kiedyś ,jak zawsze... Nasz związek to jedna z niewielu rzeczy w życiu,która wyszła mi bezbłędnie.Z tego jestem dumna.Wciąż chcę spędzać z nim każdy wolny czas...wciąż błyszczą nam oczy gdy wpatrują się w siebie...kochamy się :) To tyle... ah,muszę przecież powiedzieć Wam... Ostatnia nota...żal do Boga,prośba by pozwolił moim przyjaciołom być rodziną...-- mają już 5 miesięcznego syna...córcia miałaby wkrótce 2 latka (*)...dzięki Ci Boże,że mnie tym razem nie zawiodłeś...wybacz,że czasem wątpię...to taka moja słabość,wynikająca z kopniaków jakimi mnie czasem uraczasz... ... Brak komentarzy Powrót »Nowy komentarz: |